Mój top wszech czasów (2014) fasting blood glucose normal range

No i już tylko dla formalności – zwycięzca. Mój utwór wszech czasów! Są rzeczy, które raczej nigdy się nie zmienią. Raczej na zawsze moim ukochanym filmem pozostanie Forrest Gump. Raczej na zawsze moim serialem wszech czasów pozostaną Cudowne lata. Raczej na zawsze moją ulubioną książką będzie Władca pierścieni. Raczej na zawsze moim utworem wszech czasów będzie Brothers in Arms. Nawet nie pamiętam kiedy ta miłość do tego utworu się u mnie zrodziła. Nie pamiętam nawet czy wiedziałem wtedy, że to był ogromny przebój na LP3. W każdym razie było to przed pierwszym trójkowym topem wszech czasów, którego wyniki były jedną wielką niewiadomą. A okazało się, że mój utwór wszech czasów wypadł w tym topie więcej niż znakomicie.

Pisałem, że kiedyś dawno stworzyłem jakieś zestawienie ulubionych piosenek i tam Brothers…


jeszcze nie było na pierwszym. Ale po pierwsze to było jeszcze przed startem mojej listy, po drugie znałem wtedy niewiele utworów, a po trzecie wyniki tego zestawienia się nie zachowały. We wszystkich pozostałych i jednocześnie wszystkich oficjalnych moich topach Brothers in Arms było na pierwszym.

No więc tak jak mogłem podejrzewać czołówka ukształtowała się w widiczny sposób, chociaż miałem cichą nadzieję, że to jednak Meta zdobędzie miejsce na podium! Wszakże awans o dwie lokaty to już byłaby rewelacja (chociaż taki spadek w ścisłym gronie się zdażył).

Ja w swojej elicie miałbym zapewne podobnie do Starlessa, czyli odwrotnie do prowadzącego ten wątek. Oczywiście mam (jeszcze nie) wybrane grono swoich najlepszych piosenek lecz spokojnie w pierwszej dziesiątce tegoż mogłyby z roku na rok występować poważne ruchy…

the Unforgiven Metallica – 9 pkt. – Kapitalna ballada ze świetnego okresu tego zespołu. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to fakt, że odrobinę już ten motyw zbyt często słyszę i być może to jakoś oddziaływuje na moją podświadomość, by nie cenić go najbardziej na świecie.

November Rain Guns n’ Roses – 9,5 pkt. – A ten kawałek już tam jest ale też tylko w środku stawki. Zatem to był naprawdę świetny rok, tylko że ja jednak miałem innych faworytów. Za to teledysk marzenie, spokojnie powalczyłby o moją dziesiątkę Wszech Czasów.

Brothers in Arms Dire Straits – 9,5 pkt. – Ten znakomity utwór, który już od dawna należy do najważniejszych w historii rocka, jakoś w minionym wieku nie należał do moich faworytów. Jednakże z biegiem lat zyskiwał, pewnie dlatego że cieszył się taką estyma, zwłaszcza wśród słuchaczy Trójki. Najbardziej się o tym przekonałem gdy przesłuchiwałem piosenki finalistki wyżej wspomnianej zabawy podsumowującej 33 lata Listy Przebojów Programu Trzeciego. Uplasował się w moich przesłuchaniach w środku stawki, co jak na taką niechęć, którą go darzyłem, było świetnym rezultatem. Chyba coraz bardziej mnie przekonuje i gdy kiedyś wreszcie zdecyduję się na własny TWC to miejsce w pierwszej setce ma raczej pewne, a czy zdoła pójść wyżej? To się dopiero okaże w przyszłości.

Człowiek ciągle się uczy i dzięki takim przedsięwzięciom, które mogę się jedynie domyślać (dlatego choć sam o tym myślę, to jednak jestem przerażony skalą takiego zadania ) wymagają ogromu pracy i czasu im poświęconego, dowiaduje się wielu ważnych informacji i ciekawostek. Za to jestem pewien (bo na razie jedynie sortuję sobie piosenki do tegoż, a już czuję pożądany dreszczyk emocji) jak wielką satysfakcję może dać jego przygotowanie.